|
Nigdy nic mnie do tego miasta nie przyciągało. Od zawsze budziło we mnie, delikatnie mówiąc, niesmak. Było synonimem brudu i brzydoty. Zaniedbane centrum, dziurawe ulice, brudne kamienice, fatalnie poprowadzony ruch samochodowy, stadion żywcem wyjęty z lat pięćdziesiątych. Pozbawione wyrazu blokowiska, stare, kiedyś piękne, poniemieckie obiekty, dziś pokryte sadzą, obraz nędzy i rozpaczy w starych koloniach familoków. Fatalny, nieco zapatrzony w siebie, prezydent.
|