Z efyja

Ach jakżesz lubię takie dni. Powietrze faluje od gorąca, wiatr pojawia się z rzadka, za oknem wróble zaczynają harce wokół tej samej od lat rynny. W słonecznym świetle, pomarańczowe mury stają się jeszcze bardziej wyraziste i nastrajają nostalgicznie. Powietrze pachnie jak kiedyś – mieszaniną zapachu topiącego się asfaltu i aromatu gotowanego obiadu – sznitbołnow albo ołberiby ( tutaj się rozpędziłem chyba, bo artykułów tych na „hali” jeszcze nie ma).

2010-06-09
czytaj dalej