‹‹ poprzedni artykuł   strona główna   następny artykuł ››
Kupię bojler w dobrym stanie

Skończył się mój krótki czas sielanki, spojrzenia na inne kraje, inne podejście do życia, inną kulturę. Przez 10 dni odcięcia od internetu, dobrowolnej rezygnacji z telewizji, niesłuchania radia (oprócz czeskiej stacji grającej melodie wygrywane przez orkiestry dęte), wróciłem do chorzowskiego życia, do najemnej pracy (bolesne to doznanie) i do wszystkich spraw odłożonych na później.

Nie pojechałem szukać luksusów, taplać się w basenie i wylegiwać na plaży. Rodzinna wyprawa miała być i chyba była podróżą w jedyne miejsce poza Śląskiem, w którym mógłbym zamieszkać. Nie, nie było to Zagłębie Ruhry, nie było to żadne uporządkowane i tym mi imponujące miasteczko niemieckie. Było to miejsce gdzie Liv Tyler patrząc w niebo, wylegiwała się pod drzewem, Harvey Keitel uciekał od pisania książek, a Russel Crowe nabierał dystansu do życia. I tak czasem wpatrywałem się w niebo, nie myślałem o pracy (choć mi się śniła) i nabierałem dystansu. Albo przynajmniej to sobie wmawiałem. I nic, że w jednym z samochodów pumpa se vyrobila – cytując czeskiego mechanika, keilriemen też padł za następną granicą. Było tak jak miało być, nareszcie. Wybiłbym jeszcze kilkuset walniętych kierowców włoskich, parę cykad ustrzelił z gabli, paru mądralom kazał pojeździć według włoskich drogowskazów i byłoby idealnie. A tak to było prawie idealnie. Parę miejsc poczeka na następny raz. Choćbym miał się poruszać po nich z balkonikiem (wtedy do muzeów wejdę za free).

No ale dość nostalgii, powrót stał się faktem, takim jak zwycięstwo Niebieskich z Białą Gwiazdą. Szkoda tylko, że w obecności tylko paru tysięcy ludzi. Wprowadźmy jeszcze na Cichej czytniki linii papilarnych, skanery siatkówki oka, każmy sobie wszczepić chipy umożliwiające wejście na supernowoczesną Cichą 6. I każmy płacić za kartę, bilet, opłatę za amortyzację zica nr 586 na sektorze 6. Z pewnością frekwencja wzrośnie. Tak jak wzrosła na mecz z Wisłą. Doprawdy nie ma w tym przypadku, że w środku tygodnia, mecze z mało prestiżową Karagandą czy Valettą gromadziły 8-9 tysięcy ludzi, a ligowy klasyk  z Wisłą,  w niedzielny wieczór, prawie połowę mniej. Good job, Ruch Chorzów, good job. Mam czasem wrażenie, że na najbardziej reprezentacyjnych miejscach trybuny głównej na Cichej 6, zadaje się jedno pytanie: co by tu jeszcze sp......?? Kibiców z prawdziwego zdarzenia Niebiescy mają od zawsze (co pokazał mecz w Wiedniu), piłkarzy paru się znajdzie (chyba, że znowu zrobimy mały angebot i wzmocnimy pół ligi), ale zarząd.... Jeśli coś się zmieni odszczekam te słowa.

To był pierwszy kubeł zimnej wody po powrocie, drugim, już mniej dokuczliwym, był news o pracy straży gminnej z Mykanowa, specjalizującej się, jak się okazuje, w .... obsłudze fotoradarów. Otóż dzielni i odważni, prężni i silni mykanowscy strażnicy gminni, w ubiegłym roku nałożyli 9 tys, mandatów za łamanie przepisów ruchu drogowego, za inne wykroczenia – 22 (słownie: dwadzieścia dwa). Oj, każdy jeżdżący drogą na Piotrków zna bliżej lub dalej strażników z Mykanowa. Parę razy udało mi się przyhamować na bezsensownych 70-tkach za Częstochową, paru moim kolegom sztuka ta się nie powiodła. Tym oto sposobem przychodziły zdjęcia robione zza krzaków, uszczuplające kieszeń kolegów o znaczną sumę. Jest to o tyle irytujące, że 70-tki mykanowskie są totalnie bezsensowne (powtórzę celowo słowo) – prosta droga, krzyżówka z jakąś drogą gruntową, idealne miejsce na ustawienie fotoradaru, nic ponadto. I tak wracając do mych wojaży wakacyjnych, myślę, że strażnicy z Mykanowa powinni pojechać do Czech, gdzie na każdym ograniczeniu w terenie zabudowanym „strzelano” we mnie z „suszarki”, a zza krzaków filmowano mój czerwony bolid. Tam czuli by się spełnieni, tam czuli by się ważni, docenieni. Tymczasem, to co mówi się o nich na trasie piotrkowskiej, nie nadaje się do cytowania i nie dziwi mnie to wcale. Takim oto sposobem wróciłem do normalności, do kraju absurdów i partactwa. Jutro przejadę przez Mykanów. A sprawy nie dokończone też mnie już dopadły - kupię bojler w dobrym stanie..... Pilnie.

2010-08-16

Dodaj swój komentarz

Nick / imie:
 
Komentarze
z Józefki 2010-08-17 12:20:58
Jak zawsze fajne! jedno jest pewne: nasza "kraina marzeń i snów", zawsze na nas czeka na progu domu, niczym wierny pies.